DZIEŃ MYŚLI BRATERSKIEJ 2009
DZIEŃ MYŚLI BRATERSKIEJ

WIELKANOC 
DROGA KRZYŻOWA

OBRAZ „JEZU UFAM TOBIE”

ROCZNICA ŚMIERCI JANA PAWŁA II

ŚWIĘTO FLAGI PAŃSTWOWEJ

ŚWIĘTO STRAŻY GRANICZNEJ

ZLOT HUFCA
SOKÓŁKA
DNI
NOWEGO DWORU
KAPLICZKA HARCERSKA
OGNISKO MIKIELEWSZCZYZNA -
WRĘCZENIE SZNURÓW ZASTĘPOWYCH
DOŻYNKI POWIATOWE
OTWARCIE
HARCÓWKI
W sobotę , po
wielu tygodniach pracy i starań, przyszedł czas na otwarcie naszej
nowej harcówki.
Cała nasza drużyna – 4 Nowodworska Drużyna Harcerskiej Służby
Granicznej „Złote Lwy” – czekała na ten dzień od momentu, kiedy
rozpoczęliśmy prace remontowe. A trochę się przy tej harcówce
natrudziliśmy. Lecz wiele było tez śmiechów, żartów, zabaw. Nikt nie
żałował ani jednej kropli potu i tak oto udało się nam. Powstała
piękna harcówka. Wszyscy z niecierpliwością czekaliśmy na jej
otwarcie. W tym szczególnym dla nas wszystkich dniu, zaprosiliśmy
władze samorządowe, osoby duchowne z naszej parafii (księży
katolickich i prawosławnych), panią koordynator projektu. Osoby,
które w większym lub mniejszym stopniu przyczyniły się do
powstania tak pięknej harcówki. Składamy wszystkim gościom bardzo
gorące podziękowania za przybycie na naszą uroczystość. Na początku
otwarcia wszyscy razem pomodliliśmy się za pomyślność harcówki i
osób które będą korzystać z jej dóbr. Potem wysłuchaliśmy
przemówienia Dh Janusza i obejrzeliśmy prezentacje na temat remontu
harcówki. Było przy tym sporo śmiechu. Następnie była mała przerwa
na oglądanie harcówki i na mały poczęstunek. Potem rozpalono
świeczkowisko - wysłuchaliśmy też wzruszającej gawędy o naszej
drużynie.
Pewnego pięknego dnia jeden z najmądrzejszych ludzi na
świecie pomyślał, że jego życie jest mało wartościowe, że nie
postępuje zgodnie ze swoim powołaniem i że nie czuje się spełniony.
Chciał pracować z młodzieżą. Kiedyś zauważył na ulicy drużynę
harcerzy, którzy dziarsko maszerowali z uśmiechami na swoich młodych
twarzach. Przypomniał sobie wtedy swoje dziecięce lata, kiedy sam
był jak któryś z tych ludzi. Poczuł, że chce do tego wrócić.
Człowiek ten doskonale wiedział, że czasu nie da się cofnąć.
Postanowił więc założyć własną drużynę harcerską. Na początku
wydawało się to nieosiągalne – los stawiał przed nim wiele przeszkód
i przeciwności. Przychodziły chwile zwątpienia, ale on nie poddawał
się. Jego niezłomny charakter i dobra wola doprowadziły do powstania
sporej grupy harcerzy, która stała się rozpoznawalna w środowisku
harcerskim i poważana przez inne drużyny.harcerze w tej drużynie
byli bardzo zgrani. Wszystko starali się robić wspólnie, wspierając
się nawzajem. Byli jednością, nie tylko na zbiórkach przy swoim
drużynowym, ale też w życiu codziennym. Każdy chciał być jednym z
nich. Ludzie patrzyli i podziwiali, że we współczesnym świecie
spotykają się jeszcze z tak dużą grupą miłej, pomocnej
i przyjaznej młodzieży. Dopóki wszyscy harcerze żyli zgodnie – byli
wzorem do naśladowania. Nie trwało to jednak wiecznie. Po jakimś
czasie zaczęły się konflikty. Drużyna nie znała do tej pory kłótni i
plotek, ale kiedy już zaczęli się kłócić nie mogli przestać, mimo że
wiedzieli, że nie wynika z tego nic dobrego. Tak się rozmiłowali w
swoich kłótniach, że przestali dostrzegać to, co było wcześniej dla
nich najważniejsze – miłość, przyjaźń, jedność, dążenie do ideału.
W swoich towarzyszach widzieli tylko wady, które przyćmiewały w ich
oczach zalety. Ich drużynowy patrzył na to wszystko ze smutkiem.
Włożył w tę drużynę bardzo wiele pracy i trudu. Nie żałował tego
wcale, przeciwnie – był dumny z każdej minuty poświęconej harcerzom.
Zastanawiał się jednak coraz częściej,
czy wina nie leży po jego stronie, i co zrobił nie tak. Drużynowy
mylił się, ponieważ nie on był winien, ale jego do niedawna wzorowi
harcerze. Bezpodstawne oskarżenia i plotki doprowadziły to tego, że
w drużynie wykształciły się dwie grupy. Na początku było to całkiem
mądre rozwiązanie, ponieważ wewnątrz każdej z grup panowały takie
same dobre relacje jak pierwotnie w całej drużynie. Ale wszystko do
czasu… Grupy lubiły się wzajemnie, ale nie okazywały sobie tego.
Każdy twardo stał przy swoim stanowisku, chociaż większość zmuszała
się do tego. Drużyna powoli zaczynała się rozpadać. Tak naprawdę
każdy harcerz miał gdzieś głęboko w sercu ukryte to samo uczucie –
chęć zapomnienia o tym, co złe i naprawienia wszystkiego, co zostało
zniszczone. Niestety wiele osób bało się, że zostaną odrzucone przez
resztę, kiedy odważą się otwarcie wyrazić swoje zdanie. Przyjaciele,
którzy wcześniej mówili sobie o wszystkim, teraz przestali sobie
ufać i nie byli już wobec siebie szczerzy. Niektórzy raz przystawali
z jedną grupą, a raz z drugą, żeby nie zajmować jednego konkretnego
stanowiska i nie kłócić się z nikim, ale efekt był taki, że osoby te
były odtrącane od obu grup i po jakimś czasie odchodziły z drużyny.
Drużynowy nie potrafił temu zaradzić, chociaż bardzo się starał.
Niekiedy się wydawało, że już jest wszystko w porządku, ale później
się okazywało, że poprawa była tylko chwilowa. Człowiek, który
założył tę drużynę, musiał patrzeć na jej przedwczesny rozpad. Nie
było to na pewno realizacją jego marzenia o dobrej, trwałej i
zgranej drużynie. Czuł się przegrany. Podejmowane były liczne próby
scalenia dwóch grup z powrotem w jedną drużynę. Każda z nich była
bezskuteczna. Harcerze zaczęli odchodzić, nie mogąc znieść tej
atmosfery. W dość krótkim czasie w drużynie pozostało zaledwie kilka
osób, ale i te nie mogły żyć ze sobą w zgodzie
i harmonii, plotkowały o sobie nawzajem i kopały pod sobą dołki.Ich
drużynowy z ciężkim sercem stwierdził, że nie można już dłużej się
oszukiwać. Nic już nie dało się naprawić. Ta garstka harcerzy, która
wytrwała do końca musiała się pożegnać. Zrobili to chętnie, bo mieli
już dość kłótni z towarzyszami. Wszyscy jednak w różnym stopniu
żałowali, że tak się to skończyło. Teraz widzieli już jasno, że ich
kłótnie były bez sensu i tylko przez nie zakończyła swoją
działalność niegdyś wzorowa drużyna harcerska. Niestety – powrotu
już nie było… Musimy uważać. Nasza drużyna też kiedyś może tak
skończyć. Nie dzielmy się na „nas” i „was”, bo nie ma w tym
najmniejszego sensu! Prawdziwa drużyna harcerska powinna być
jednością! Strzeżmy się. Strzeżmy naszej przyjaźni i naszej
jedności, bo to najcenniejszy skarb, jaki mamy na tym świecie. Tylko
stając się zgodną jednością będziemy mieli prawdziwą satysfakcję z
tego, co robimy, a nasz druh drużynowy będzie mógł być z nas dumny.
Przyszedł czas na pląsy i śpiewy. Na koniec zaprosiliśmy
naszych szanownych gości na poczęstunek.
Najlepszą nagroda za ten trud włożony w remont były te wszystkie
słowa uznania i zachwytu. Wszystkim bardzo podobało się to otwarcie.
A nam zwłaszcza ;)
ANDRZEJKI HUFCOWE - KUŹNICA
NIE
STRASZNA NAM ZIMA