Strona główna

 

NOCKA HARCERSKA DRUŻYNY 2012
 


      ZIMOWISKO 2012

                       Z Trzema Królami wędrujemy do Żłóbka     2012

               Święto Trzech Króli to również Papieski Dzień Misyjny Dzieci. Tego dnia zuchy
i harcerze wzięli udział w adoracji Żłóbka w kościele wraz z innymi grupami dzieci i młodzieży. Uczniowie SP w Sieruciowcach wystawili Jasełka, harcerze przygotowali adorację a schola piękny śpiew kolęd i pastorałek. Wszystkie dzieci spotkała miła niespodzianka, ponieważ odwiedził je
św. Mikołaj. Każdy otrzymał słodki upominek. Serdecznie dziękujemy ks. Dziekanowi i ks. Michałowi za zaproszenie na wspólne wędrowanie z Trzema Królami do Żłóbka po
"dobrą nowinę".
                 
  Mikołaj był świetny!!!

      

ZIMOWISKO 2011

05.02.2010r Dyskoteka i Mikołaj
 

                   Tańce , hulanki i swawola. J Tymi słowami można opisać naszą Zabawę Choinkową która odbyła się 5 lutego 2011 r . Tym razem ta Choinka była wyjątkowa , ponieważ mięliśmy okazje gościć na  niej nie tylko całą naszą drużynę i gromadę , lecz również scholę i KSM...Aaaa. Nie możemy zapomnieć też o  naszych kochanych rodzicach . Zabawa rozkręciła się, szybko. Może to za sprawą „Tańca z Workami” , a może „Małego Osła”? J
                   Po zabawach integracyjnych strasznie nas suszyło tak więc zasiedliśmy do stołu . Każdy mógł tam znaleźć coś dla siebie. Kiedy już wszyscy napełnili brzuszki-łakomczuszki ruszyliśmy w tany. Okazało się iż zuchowie z naszej gromady to idealni partnerzy do tańca ( i do różańca J). Na parkiecie było naprawdę gorąco , okazało się że dziewczyny z KSM’u też są niezłymi tancerkami. Po tańcach odwiedził nas gość, mianowicie Mikołaj .Czy był Święty? Tego nie udało nam się ustalić, za to niewątpliwie ten Mikołaj był najoryginalniejszym ze wszystkich Mikołajów. Okazało się że przyjechał czołgiem i był tak bardzo zmęczony że starsze druhny musiały mu pomóc w rozdawaniu prezentów. W tym roku mieliśmy szczęście. Nikt nie dostał rózgi. J Po pożegnaniu Mikołaja urządziliśmy sobie karaoke, przy tym to dopiero było śmiechu co nie miara. Kiedy uznaliśmy że nasze gardła potrzebują odpoczynku postanowiliśmy pograć w Perskie Oczko i Studnie. Moglibyśmy tak grać całą noc , ale niestety trzeba było wracać do domów. J Tak więc , weseli, z uśmiechem na twarzy opuściliśmy harcówkę wspominając dzień pełen wrażeń.

I ja tam byłam , z zuchami tańczyłam a co widziałam Wam opisałam.

                                                                                                                                                                                           dh Madzia Dziedzicka - poetka
 



ZIMOWISKO 2011
zuchów i harcerzy

24-27.01.2011

             Dnia 24 stycznia 2011r mieliśmy okazje już po raz czwarty zabawić się w „gwiazdy telewizji”. J
 Rano ok. godziny 10 zebraliśmy się w harcówce. Ustalaliśmy szczegóły, przebieraliśmy się w mundury, nowe drużynowe koszulki 
 itp. W międzyczasie dołączyli do nas goście z 2 DDHSG „Astat” oraz 1 DDH „Gladius” . Czekając na ekipę telewizyjną 
 śpiewaliśmy piosenki, pląsaliśmy i ogólnie fajnie się bawiliśmy J.
            Po 11 do naszej harcówki zawitała długo oczekiwana ekipa  TVP Białystok. Prawdę mówiąc tym razem nie zwróciliśmy na 
 to szczególnej uwagi. No bo, czy to pierwszy raz? J. Na początek usiedliśmy przy świeczkowisku  i zaśpiewaliśmy nasze ulubione 
 piosenki. Potem popląsaliśmy troszkę. Na początek zaprezentowały się nasze Lwiątka , a potem my czyli Złote Lwy . Jak to
 zwykle z nami bywa przy pląsach śmiechu było co nie miara. Potem stwierdziliśmy ze przydałoby nam się trochę ruchu więc
 zeszliśmy na parter – na salę gimnastyczną gdzie z uśmiechem na ustach powitały nas panie od wf - dziękujemy ślicznie paniom za 
 przeprowadzenie zajęć.  Konkurencje były naprawdę ciekawe, tyaaa nie ma to jak nuta rywalizacji. W czasie kiedy my zmagaliśmy
 się z piłkami , skakankami i innymi „przyrządami” ,  cześć druhem i druhów udzielała wywiadu np. nasza gwiazda telewizji czyli dh 
 Horosz(cz) .
J
  
Kiedy już się rozruszaliśmy przyszła pora na główna atrakcje dnia czyli kulig. Ubrani ciepło ruszyliśmy traktorem

 (dziękujemy dziadkowi Jacka i Filipa) na podbój Talek czyli do źródła Biebrzy.  Rozkosznie się jechało, nie powiem że nie .
  Kiedy dotarliśmy na miejsce , odwiedziliśmy naszą drużynową Babcię , a następnie rozpaliliśmy ognisko. Nie ma to jak kiełbaska
 prosto z ogniska (zakupiona prze Nowodworski Ośrodek Kultury) w mroźne dni... Mniamm . Miło było przy ognisku
 w towarzystwie przyjaciół, ale cóż czas leciał nieubłaganie. Trzeba było wracać . Pożegnaliśmy ekipę telewizyjną i sami udaliśmy 
 się z powrotem do harcówki. W harcówce pożegnaliśmy „gości” z Dąbrowy ,a sami zaczęliśmy snuć dyskusje na temat
 dzisiejszego dnia. Okazało się ze wszystkim bardzo się podobała przygoda z telewizją . J Po „ogarnięciu” harcówki , przyszedł
 czas na rozłąkę. . . Ale czy na długo? J W końcu jutro  znów się spotkamy na warsztatach i nocce tak więc..
 Do zobaczenia znów.                                                               tak ,tak to kolejne nagranie widziane ze strony 
dh Madzi Dz admin
 
a teraz widziane przez dh Marlenę R admin
 
            
Dnia 24 stycznia 2011 roku do harcerzy i zuchów z Nowego Dworu miała przyjechać telewizja na godzinę 11:00,
  dlatego zebraliśmy się o godzinej wcześniej w harcównce, aby wyjaśnic co i jak. Zanim reporterzy dotarli na miejsce 
  zaśpiewaliśmy pare harcerskich piosenek. Na gitarach grały dziewczyny z  naszej drużyny „Złote Lwy”: (dh Magdalena 
  Ostrowska, dh Diana Nadolna i dh Barbara Stasiulewicz). Ekipa telewizyjna dotarła do nas o czasie i zaczęliśmy nagrywać  
  reportaż, na temat „spędzanie wolnego czasu na feriach zimowych przez młodzież i dzieci”. Nagranie zaczęliśmy od piosenki 
 „Wieczorne śpiewogranie”, a  następnie przeszliśmy do piosenki pt. „Szara lilijka”. Po piosenkach zuchy i harcerze przedstawili 
  po jednym swoim pląsie i zeszliśmy na parter na sale gimnastyczną, w której czekały na nas nauczycielki wychowania 
 fizycznego (pani Jolanta Hećman oraz Anna Kieczeń- wyrazy wdzięczności). Tam tańczyliśmy do piosenki „Jeż” i graliśmy
 w różne gry i zabawy. W między czasie telewizja zadawała pytania dla przypadkowych osób (m.in. mamie Moniki
  Kołodziejczyk i Monice,  Mateuszowi Horosz, Marlenie Rusieckiej oraz Klaudii Raszkiewicz i Natalii Kołodziejczyk).
  Wywiadu udzielała również dh Marta Stasiulewicz i nasz
drużynowy.
           
Nastepnie kuligiem traktorowym pojechaliśmy do Talek do źródeł Biebrzy przez Ogrodniki. Po ognisku zakończyło się 
  nagrywanie reportażu  i gdy reporterzy pojechali, my wróciliśmy do harcówki po swoje rzeczy i rozeszliśmy się po domach.
           Cały reportaż można zobaczyć w
„Tym żyje wieś” na kanale białostockim w sobotę tj 29.01.2011r o godzinie 8:45

                                                             Serdecznie zapraszają: 4NDHSG „Złote Lwy” oraz 4GZ „Lwiątka”

    25-26 stycznia tego 2011 roku odbyło się w harcówce zimowisko. Każdy z nas tam obecnych postrzega je inaczej. Ja postrzegam je tak:
                      Kiedy wszyscy dojechali do naszej harcówki, pobiegliśmy na sale gimnastyczną, gdzie postanowiliśmy pograć w piłkę ręczną. Podzieliliśmy się na drużyny i zaczęliśmy rywalizacje. Wygrała oczywiście drużyna naszego drużynowego.
J Następnie wróciliśmy do naszego kącika na obiad. Mieliśmy trochę czasu, aby się powygłupiać, ale i porządnie zjeść, aby mieć siłę na dalsze przygody. Niektórzy z nas już sobie nawet rozścielili materace.
                      Po obiadku ruszyliśmy znów na sale. Tym razem graliśmy w siatkówkę. Wyniku meczu niestety nie pamiętam, ale muszę przyznać, że był równie imponujący jak mecze naszych piłkarzy ręcznych. Następnie pograliśmy w ragby  (tylko, że graliśmy piłką do koszykówki i rzucaliśmy do kosza). Gra nie była brutalna, bo każdy wiedział, że chodzi tu tylko i wyłącznie o dobrą zabawę. Kiedy wróciliśmy do harcówki, zbliżała się godzina meczu Polska- Chorwacja. Plan był taki, aby udać się do naszego Gminnego Ośrodka Kultury i kibicować naszym piłkarzom. Tak też zrobiliśmy. Wzięliśmy ze sobą bębny, oraz inne instrumenty i symbole narodowe i ruszyliśmy.  W GOK-u niektórzy oglądali mecz, a Ci mniej zainteresowani mieli okazję pograć w football (Futbol Ligretto).
Po emocjonującym meczu (po obu stronach ekranu) nagle zgasło światło a do pomieszczenia weszło kilka osób z tortem urodzinowym śpiewając „Harcerskie Sto Lat”. Urodziny miała dh Magda Ostrowska (czyli ja
J). Byłam bardzo mile zaskoczona i nie wiedziałam, co powiedzieć. Druhny z naszej drużyny, kazały mi ugryźć tort 15 razy, ale tylko z jednego rogu. Dlaczego? Wtedy jeszcze sama tego nie wiedziałam. Ale gdy po pierwszym gryzie zorientowałam się o co chodzi, od razu odechciało mi się go jeść. Postanowiłam ugryźć te 15 razy, ale gdy ugryzłam 2 już miałam dość i zrezygnowałam. Co było takiego obrzydliwego w tym torcie? Jak się chwilę później dowiedziałam, ten róg był doprawiony dużymi ilościami soli, pieprzu oraz zmielonej papryczki chili.
Po przegranym meczu i pikantnym torcie wróciliśmy do harcówki.
                  
W harcówce odbyła się dalsza część urodzin. Przed symbolicznym pasowaniem dano mi do rąk kilka przedmiotów, a ja miałam za zadnie odgadnąć z zawiązanymi oczami jakie to przedmioty. Na szczęście nie miałam z tym żadnych problemów (oprócz zgadywania, czyje to telefony). Następnie odbyło się pasowanie. To była chyba najgorsza i emocjonująca część moich urodzin, ponieważ tylna część mojego ciała dochodziła do siebie  co najmniej
3 dni. Ale warto było spędzić dzień urodzin w gronie drużyny.
                 Następnie każdy z nas usiadł gdzie chciał i graliśmy w „Milionerów” na komputerze Wielki biały ekran, rzutnik i czuliśmy sie jak w studiu nagrań. Później drużynowy włączył na bajkę na dobranoc, mając nadzieję, że zaśniemy. Niestety to nie było możliwe w tym czasie. Ale kiedy energia zaczęła nam się kończyć poszliśmy spać.
                  Dla mnie był to niesamowity dzień, a urodzin nigdy nie zapomnę!
JJJ                                                        dh Magda Ostrowska

27.01.2011. Ten dzień należał do zuchów z 4 GZ Lwiątka. Spotkaliśmy się w Harcówce po południu. Najpierw zakwaterowaliśmy się a potem nastąpiła doprawa kadry, którą stanowiły harcerki ze Złotych Lwów: Monika, Eliza, Asia, Staśka,  Filip oraz dh Marta. Zaczęliśmy od obrzędowego spotkania przy świeczowisku śpiewając piosenki harcerskie, tańcząc ulubione pląsy. Podczas apelu mundurowego nasz najmłodszy zuch Arek otrzymał chustę zuchową. Po części oficjalnej rozpoczęły się gry i zabawy na sali gimnastycznej a po kolacji gwóźdź programu – Zuchowy Turniej Baśniowy. Do rywalizacji przystąpiły trzy zespoły – Kopciuszki, Czerwone Kapturki i Królewny Śnieżki. Nad regulaminowym przebiegiem turnieju czuwało jury: Monika, Eliza i dh Marta. Konkurencje turniejowe były zabawne, ale też i bardzo trudne. Był m.in. konkurs chrapania, strzelanie do wilka, ścielenie łóżka dla księżniczki na ziarnku grochu, pomaganie Kopciuszkowi w przebieraniu grochu, wymyślanie kostiumu baśniowego itp., itd. I miejsce zajęły Kopciuszki, II miejsce Królewny Śnieżki i III miejsce rzutem na taśmę, bo dosłownie o 3 punkty niżej były Czerwone Kapturki.(Liczymy na nagrody od dh Janusza.) Tak minął czas do północy. Zuchy były tak rozbrykane, że nawet nie myślały o spaniu. Mogły więc podjąć próbę na zdobycie sprawności KRAWCA. Chociaż zadanie nie było zbyt trudne, to niestety tylko nielicznym udało się przejść próbę szycia. W końcu zdawało się nam, że już wszystkie maluchy padły ze zmęczenia, a tu nagle o 2.30 Miłosz powiedział nam radosne dzień dobry. Po czym został uduszony poduszką i do rana był spokój.

Wielkie dzięki starszym druhnom za pomoc w przeprowadzeniu turnieju i opiekę podczas nocki nad zuchami od dh Marty.
                                                                                                                                Drużynowa 4GZ  dh Marta Stasiulewicz

Pierwszy dzień zimowiska

Drugi dzień zimowiska


Trzeci dzień zimowiska


ZIMOWISKO 2010

              W dniach 25-28 stycznia odbyły się zajęcia taneczno- rytmiczno-muzyczne.
  Zimowisko prowadziły dh.Marta oraz dh.Celina. 
             W zajęciach udział brali harcerze, zuchy i wszystkie dzieci z klas 0-IV. Podczas ich 
 trwania uczyliśmy się tańczyć, grać na instrumentach, poznaliśmy też wiele ciekawych 
 zabaw. Nauczyliśmy się piosenki o naszej drużynie i gromadzie, którą sami wymyśliliśmy.
             Wszyscy bardzo fajnie się bawili. Czas mijał szybko. Ale to nie był koniec.
 W czwartek  mieliśmy zabawę choinkową, na którą przyszedł nawet Mikołaj. Każdemu 
 wręczył paczkę ze słodyczami. W trakcie zabawy było dużo konkursów i nagród. Na choince 
 wszystkim pokazaliśmy czego  nauczyliśmy się na zajęciach. Myślę, że każdy będzie miło 
 wspominał te spotkania.
                                                                                                                                                                         dh Asia K

                    

Dzień I- 25.01

            20-stopniowy mróz i pierwszy dzień zimowiska. Dh Celina nie odpala samochodu,
 ale dociera z małym czasowym poślizgiem na zajęcia. Mamy obawy, jak się wkrótce okazało 
 nieuzasadnione, czy pojawią się dzieci. Dopisała  niezastąpiona gromadka zuchów,
 jak również goście z 2DDWHSG ASTAT. Spotkanie rozpoczęliśmy poznaniem się
 i krótką rozgrzewką przed tańcem. Tańczyliśmy znane pląsy i całkiem nowe kroki.
 Do zabaw rytmicznych wykorzystaliśmy instrumenty zakupione ze środków
PPWOW.
 W przerwie między zajęciami był słodki poczęstunek i herbatka. Zmęczeni tańcem
 mogli odpocząć przed komputerami. I tak minął pierwszy dzień zajęć.

Drużynowa 4 GZ Lwiątka dh Marta Stasiulewicz

 

Dzień II- 26.01

           Mróz ciągle trzyma a na naszym zimowisku gorąco jak nigdzie. Dziś jest aż 25 osób 
 chętnych do tańca i wspólnej zabawy. To był intensywny dzień nauki nowych kroków 
 tanecznych. Dzisiaj powstała też piosenka o naszej drużynie i gromadzie w rytmie RAP- u.
 Nie zdążyliśmy nawet pograć na instrumentach - odbijemy to sobie jutro.

Drużynowa 4 GZ Lwiątka dh Marta Stasiulewicz

 
 

Dzień III – 27.01

           Zajęcia rozpoczęliśmy od rytmiki z wykorzystaniem instrumentów. Przekonaliśmy się, 
 że instrumenty nie tylko grają, ale też rozmawiają. Za pomocą prostych instrumentów 
 możemy przekazać różne komunikaty bez użycia słów np. o naszych uczuciach i emocjach.  
 Przygotowaliśmy także dekoracje karnawałowe, które zawiesiliśmy w Ośrodku Kultury. 
 Przecież jutro nasza CHOINKA.

Drużynowa 4 GZ Lwiątka dh Marta Stasiulewicz


Dzień IV – 28.01

           Jak nie mróz to zawieja. Ale nasi „tancerze” przeszli już porządną zaprawę
 i nie zrazili się byle wiaterkiem. Również dziś stanęli na wysokości zadania i zjawili się
 Prawie w komplecie. Dzisiaj nasz wielki dzień – podsumowanie zimowiska. Zaprezentujemy, 
 czego się nauczyliśmy przez  trzy dni wspólnej zabawy. Poprowadziliśmy zabawę choinkową 
 dla dzieci pracowników Urzędu Gminy. Były tańce, pląsy i liczne konkursy z nagrodami. 
 Odwiedził nas też MIKOŁAJ i każdemu uczestnikowi zimowiska wręczył prezent. Nawet z nami zatańczył. Czas szybko nam minął na wesołej zabawie.

           Serdecznie dziękujemy dyrektorowi Nowodworskiego Ośrodka Kultury
 Panu  Krzysztofowi Chojnackiemu za przygotowanie upominków i poczęstunku.

           Wielkie dzięki dh Staśce i dh Krzywej, które codziennie pomagały zapanować nad gromadką i robiły felieton fotograficzny i wycinały Mikołaje i pompowały balony i robiły herbatę i zmywały kubki i były super. Wszystkie dh harcerki były bardzo pomocne i coś się im za to należy. Pomyślimy!!!!!!

Drużynowa 4 GZ Lwiątka dh Marta Stasiulewicz



                                KULIG
                    Dnia 15 stycznia 2010 roku nasza drużyna wzięła udział kuligu organizowanym
przez 6 LDHSG Żubry. Ślicznie dziękujemy za wzięcie udziału w kuligu.
                    W piątek po lekcjach ok. 14 zebraliśmy się w harcówce w oczekiwaniu na autobus. Gdy wreszcie przyjechał zapakowaliśmy się do niego i ruszyliśmy do Płaskiej. Jechaliśmy, jechaliśmy i jechaliśmy. Jednak w autobusie było b. miło. Wreszcie dotarliśmy na miejsce.
Od razu zaczęliśmy „szaleć” na śniegu... W miedzy czasie dh Leszek poinformował nas o planie kuligu. Wstępnie podzielono nas na dwie grupy. Naszą drużynę rozdzielono na dwie szescioosobowe grupy. Jedna została przy ognisku. Druga ruszyła ku saniom. Ja trafiłam do grupy która jechała saniami jako pierwsza . Co działo się w miedzy czasie przy ognisku ?. Odpowiem szczerze nie wiem. O to trzeba będzie chyba spytać
Dh Dianę....

       Podczas gdy pierwsza grupa pojechała na przejażdżkę, my usiedliśmy przy ognisku, żeby się trochę ogrzać. Jednak po kilku minutach zgodnie stwierdziliśmy, że siedząc na zimnych ławkach raczej się nie rozgrzejemy, więc rozpoczęły się pląsy i zabawy. Na początku Ela poprowadziła „Osiołka”, a później jedna z druhen z Lipska zaproponowała zabawę w czołgi. Było przy tym dużo śmiechu, szczególnie kiedy niektórzy nie byli w stanie wdrapać się na swój czołg… xD
         Kiedy się już dostatecznie rozgrzaliśmy, wróciliśmy do ogniska, gdzie czekały na nas kiełbaski i ciepła herbatka. Później zaproponowano nam wejście na lód [obok było zamarznięte jezioro]. Oczywiście przyjęliśmy tę propozycję z niemałym entuzjazmem :D    Dh Leszek wyjaśnił nam zasady bezpieczeństwa, jakie powinniśmy zachowywać przy wchodzeniu na lód, po czym pozwolił nam wejść. Niektórzy trochę się bali, ale ogólnie było całkiem fajnie ; )
          Czekając na powrót pierwszej grupy poszliśmy jeszcze do budynku, żeby się trochę ogrzać, ale nie czekaliśmy już długo. Kiedy przyszła nasza kolej, wybiegliśmy szybko na podwórko i zajęliśmy sobie najfajniejsze sanie ; ) Zanim wyruszyliśmy, pograliśmy jeszcze trochę w  „nóżki”. Było przy tym b. wesoło, zwłaszcza kiedy wszyscy „polowali” na Druha Janusza xD Potem w końcu wsiedliśmy do sań i … pojechaliśmy. Od razu zaczęły się śpiewy. Akompaniował nam rytmiczny tętent kopyt. Było ciemno, przy saniach były lampy… i atmosfera była magiczna. Pomimo mrozu bawiliśmy się świetnie. W połowie przejażdżki był mały postój i na chwilę wyszliśmy z sań, żeby się pobawić na śniegu. Nic tak nie rozgrzewa jak próby wydostania się z zaspy! xD Po tej chwili śniegowych szaleństw wsiedliśmy z powrotem do sań i znów zabrzmiał nasz wesoły śpiew. Wszystko było jak w bajce.
          
Nasza przejażdżka trwała krócej, niż przejażdżka pierwszej grupy, ale i tak było świetnie :DD Szczęśliwi i uśmiechnięci wróciliśmy do bazy, gdzie czekał na nas ciepły bigos .          dh Diana

                   Mogę za to opowiedzieć co robiliśmy my. Gdy wyruszyliśmy z bazy od razu zrobiło się b wesoło. Miły pan woźnica chętnie z nami rozmawiał. Dzięki temu panowała mila atmosfera. Miło jechało się saniami wsłuchując się w rżenie koni i dźwięk dzwonków przy głowach rumaków. Śpiewy nie milkły ani na chwilę . Śmiechu było co nie miara. Niewiadomo kiedy zrobiło się ciemno. Trzeba było wracać do bazy. W końcu druga grupa też czekała na przejażdżkę... Wróciwszy do bazy byliśmy bardzo zmarznięci. Na szczęście na miejscu czekał na nas kominek i ciepły bigos.
 A za domem ognisko herbata i kiełbaski. Po bigosie od razu zrobiło się cieplej. Przy ognisku też było milo. I tak mijał nam czas. Nie wiadomo kiedy wróciła druga grupa, której niestety silny mróz uniemożliwił dłuższą przejażdżkę, -16 i tak byli twardzi.  Po ogrzaniu się nasi koledzy i koleżanki
z Żubrów odjechali. My zostaliśmy jeszcze chwilę. Ogrzaliśmy się przy ognisku i wróciliśmy do autobusu. W autobusie jak to w autobusie było głośno. Chwilami za głośno. Okazało się że nic tak nie integruje grupy jak poszukiwania zaginionego telefonu ;D
                  Tak to zmęczeni i szczęśliwi dotarliśmy do Nowego Dworu. Pod harcówką naszła nas faza na śniegowe szaleństwa. Po chwilach śnieżnych bitew pożegnaliśmy się i wróciliśmy do domu, żałując że kulig trwał tak krótko. J
 
                                                                                                                             dh Magda Dz

                 Po jakimś czasie wsiedliśmy do autobusu i skierowaliśmy się z powrotem do Nowego Dworu…Po powrocie przyszedł czas na śnieżną fazę, po której wspólnie z innymi druhnami doszłyśmy do następujących wniosków:

1.  na Druhnę Sabinkę nie ma mocnych xD

2.  na Druha Janusza też xD

3.  śnieg wcale nie jest zimny, kiedy ogrzewa nas ogólna, wspólna radość i wesoła atmosfera :DD

                Po wszystkich tych szaleństwach zabraliśmy swoje rzeczy z harcówki, pożegnaliśmy się i udaliśmy się do swoich domków : )
                 To był dla nas wszystkich piękny dzień, którego nigdy nie zapomnimy J

                                                                                                                                               dh Diana


               W dniu 5 stycznia 2010r spotkała nas nietypowa przygoda. Do naszej harcówki zawitała ekipa TVP Białystok. Co prawda debiut w telewizji już mieliśmy, ale tym razem było to większe wyzwanie ponieważ występowaliśmy bez „Żubrów”, poza tym to my byliśmy głównymi bohaterami reportażu. Odwiedziła nas również p. Małgorzata Lawda- koordynator projektu PPWOW  wraz z mężem p. Pawłem – sponsorem plakietek z lwem które zdobią rękawy naszych  mundurów. Z samego rana ok. godz. 8, spotkaliśmy się w harcówce. Trwały ostanie przygotowywania. Potem druh drużynowy pojechał powitać ekipę telewizyjną na Placówce Straży Granicznej, a my w tym czasie ćwiczyliśmy piosenki. Potem dołączyły do nas zuchy z nowopowstałej gromady zuchowej – „Lwiątka” z drużynową dh.  Martą Stasiulewicz na czele. Była z nami również nasza kochana przyboczna dh. Celina Woroniecka.
               Aby skrócić czas oczekiwania, co rusz śpiewaliśmy, pląsaliśmy czy ćwiczyliśmy musztrę. W między czasie zjedliśmy obiad. Powolutku łapała nas trema. Zwiększyła się ona gdy panowie z telewizji weszli do naszej harcówki...
               Powiem szczerze, że mnie osobiście trochę przeraziły te mocne światła. Pomimo to staraliśmy się zachowywać naturalnie. Troszkę jednak przejmowaliśmy się obecnością kamery. Pan operator okazał się bardzo wyrozumiały.
               Na początku usiedliśmy w kręgu, jak na każdej zwyczajnej zbiórce. Różnica polegała na tym, że dziś towarzyszyła nam kamera. Potem przyszła kolej na musztrę i pląs. W trakcie musztry wręczyliśmy p. Małgorzacie, w podzięce za koordynację projektu PPWOW, bombkę namalowaną własnoręcznie na warsztatach plastycznych. W trakcie musztry zabrano nam również telefony komórkowe, z którymi zazwyczaj trudno nam się rozstać .Wyszło nam nieźle. Na szczęście nikt nie pomylił lewej strony z prawą. Następnie powróciliśmy do kręgu . Dh Ela mianowała dh Monikę strażnikiem ognia. Rozpalono stos i odśpiewano „Płonie ognisko”. Następnie wysłuchaliśmy fascynującej gawędy i kilku wskazówek, jak należy opowiadać gawędę. Przyszedł czas na  piosenkę „Wieczorne śpiewogranie”. Po rozgrzaniu gardła przyszła kolej na rozruszanie się. Zabawy z chustą okazały się strzałem w 10. Było dużo śmiechu.  Po zabawach z chustą wróciliśmy do  rozpalonego stosu. Tam dh Janusz powiedział tzw. przez nas „Słowo Boże”, potem przyszła kolej na p. koordynator, która również powiedział kilka słów. Następnie zuchy i  harcerze zeszli na salę gimnastyczną, aby
popląsać i pośpiewać.
                W tym czasie w harcówce zostały  następujące osoby dh Janusz z dh Justyną
i dh Magdą oraz p. Małgorzata Lawda. Osoby te rozmawiały z panem redaktorem przed kamerą. Można powiedzieć, że udzieliły wywiadu. Na pierwszy ogień poszła dh Magda,
czyli ja. Potem była dh Justyna, dh Janusz i pani Małgosia. W międzyczasie wypowiadał się również tata jednej z harcerek - pan Stanisław Stasiulewicz. Jak nam poszło, oceńcie sami .
         
 Emisja odbyła się w sobotę, 9 stycznia, w TVP Białystok w programie ”Stop Reportaż”
                 o godz. 18.
                        
Jeśli masz ochotę i chcesz poświęcić nam kilka chwil swojego wolnego
     czasu kliknij obok .
  REPORTAŻ
                       Po indywidualnych wypowiedziach pożegnaliśmy się z ekipą oraz p. Małgosią. Sami zostaliśmy jeszcze chwilkę aby podsumować dzisiejszy dzień. A był on z pewnością zakręcony. Długo zostanie on w naszej pamięci. Przecież nie codziennie mamy okazje stać się gwiazdami telewizji...;)
                                                                                                                                       dh Magda Dz



WARSZTATY PLASTYCZNE
2009
 

Nasza drużyna uczestniczyła w warsztatach plastycznych, prowadzonych przez panią Martę. Mogli w nich uczestniczyć także chętni uczniowie Zespołu Szkół w Nowym Dworze. Pierwszego dnia zajmowaliśmy się malowaniem na szkle oraz wykonywaniem   różnych przedmiotów z gipsu.Na początku każdy z nas dostał coś zrobionego ze szkła. Były tam szklanki, ramki, karafki, butelki itp. Pani Marta rozdała nam szablony, na których mogliśmy wzorować swoje pierwsze obrazy, oraz konturówki w różnych kolorach. Zaczęliśmy malować. Bardzo miło nam się pracowało, bo prowadziliśmy przy tym wesołe rozmowy. Malowanie na szkle okazało się świetną zabawą. Po namalowaniu konturów przystąpiliśmy do malowania całości. Posłużyły nam do tego już inne, bardziej różnorodne farby. Mieliśmy do dyspozycji całą gamę kolorów i mogliśmy puścić wodze fantazji. Naszymi ekspertami przy dobieraniu kolorów były   starsze koleżanki oraz pani  Marta, więc w razie wątpliwości zawsze mieliśmy do kogo się zwrócić o pomoc.  Po jakimś czasie nasze dzieła były już odstawione do wyschnięcia, a dla nas był to sygnał, że czas na krótką przerwę. Urządziliśmy mały poczęstunek, składający się z gorącej herbaty i ciasta. Zjedliśmy w szybkim tempie, bo wszyscy chcieliśmy już przystąpić do formowania              przedmiotów z gipsu. Nie było to takie proste, jak myśleliśmy. Najpierw trzeba było zrobić z papieru formę, do której później            nakładało się gips. Formy wykonywaliśmy z kartonu – grubszego i cieńszego, ze względu na rozmiar przedmiotu, który miał powstać. Karton sklejaliśmy bardzo mocnym klejem, żeby się dobrze trzymał. Kiedy klej wysechł mogliśmy wypełnić gipsem swoje formy. Staraliśmy się wszystko jak najładniej wygładzić i uformować. Wszystko to odstawiliśmy potem do wyschnięcia. Po skończonej pracy posprzątaliśmy po sobie, żeby następnego dnia nie pracować w bałaganie. Pierwszy dzień warsztatów był dla nas bardzo owocny – nasze obrazy na szkle były już gotowe, a rzeźby z gipsu wymagały tylko wygładzania i malowania.  Drugiego dnia przyszliśmy do harcówki z nową energią i nadzieją na jeszcze jeden miło spędzony dzień. Nasze rzeźby gipsowe oraz obrazy na szkle już wyschły.
Od razu przystąpiliśmy do pracy: pani Marta dała nam papier ścierny i narzędzia, za pomocą których mieliśmy oszlifować i wygładzić przedmioty z gipsu. Już za chwilę z każdej strony było słychać rytmiczne pocieranie papierem ściernym o gips. Praca szła nam szybko i mieliśmy z tego wiele satysfakcji. Chyba wszyscy byliśmy tego dnia w bardzo dobrych humorach, bo żarty i chichoty nie cichły nawet na moment. Nikt nie miał o to do nas pretensji – w końcu z natury jesteśmy bardzo wesołą drużyną.  Kiedy nasze dzieła z gipsu były już oszlifowane i wygładzone należało je pomalować specjalną farbą do ceramiki. Przyjęliśmy to z entuzjazmem. Przy łączeniu wzorów i kolorów znowu pomagały nam życzliwe starsze dziewczyny i pani Marta. Świetnie się przy tym bawiliśmy. Tego dnia każdy z nas mógł sobie sam pomalować kubek. Dostaliśmy białe kubki bez żadnych wzorów i mogliśmy dać upust swojej wyobraźni. Każdy miał jakiś swój indywidualny pomysł. Kilka dziewcząt napisało pędzlem na kubku swoje imię, a wokół niego, na całej powierzchni kubka, odbiło swoje palce zanurzone wcześniej we wszystkich kolorach farb.  Wiele osób w środku swojego kubka zrobiło duży czerwony napis „FUN”.  Najzabawniejszą częścią tego dnia było  niewątpliwie zmywanie farby do ceramiki z rąk. Taka farba nie zmywa się wodą, więc musieliśmy użyć rozpuszczalnika.  W najgorszej sytuacji były osoby, które robiły odciski palców na kubkach, bo miały na każdym palcu i pod paznokciami inny kolor farby. W końcu jednak udało nam się pozbyć farby z rąk i mogliśmy przystąpić do sprzątania harcówki. Na koniec serdecznie podziękowaliśmy pani Marcie za to, że nas nauczyła malowania na szkle, wykonywania różnych przedmiotów z gipsu i malowania ceramiki. Jesteśmy pewni, że te dwa dni nie były dniami straconymi. Nauczyliśmy się wielu przydatnych rzeczy, przy czym świetnie się bawiliśmy. Warsztaty plastyczne były doskonałym pomysłem –        i oby takich było jak najwięcej!

Strona główna

 Strona główna